czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 5.
Całe piętro zaczęło wypełniać się wodą. Z końca korytarza ,niespodziewanie wystrzeliła niczym grom  ogromna, obślizgła macka. Pochwyciła  Kunegundę, uniosła ją w górę i połamała jej kręgosłup. Po piętrze rozległa się seria przerażonych okrzyków. Wszyscy rozpoczęli morderczy bieg w stronę schodów, nie zważając nawet na osoby które potrącali, odbierając im przez to jakiekolwiek szanse na przeżycie. Jednymi z potrąconych były słodkie Kennedy i Audrey, które przewróciły się, przez co Macka  obwinęła się wokół ich ciał. Wrzeszcząc i trzymając się za ręce macka zmiażdżyła im ciała i puściła w wodę. Ich martwe ciała unosiły się na tafli wody, a wokół nich pojawiła się  plama krwi.  Usłyszałam znajomy krzyk... Obróciłam się i ujrzałam Kate porwaną przez Mackę. Potwór rzucił nią z furią o ścianę. Kate wpadła do wody, i nie dawała oznak życia.  Oczy zaczęły wypełniać mi się łzami. Po chwili już zaczęły ściekać mi po policzku. Padłam na kolana i ukryłam twarz w dłoniach, by nikt nie widział że płaczę. Woda zaczęła sięgać mi po szyję.  - Zoe!! Uciekaj !- krzyknęła moja najlepsza przyjaciółka Gwen. Spojrzałam w jej stronę. Patrzyła na mnie błagalnie, była w każdej chwili gotowa ruszyć schodami na dół.  Macka postanowiła przeprowadzić rzeź  na górnym piętrze szkoły. Szkoła... właśnie zrozumiałam że jesteśmy w szkole. Podpłynęłam szybko do Kate. Spojrzałam w jej piwne oczy, otwarte i martwe. Łzy ściekały mi po policzkach, nie mogłam  opanować uczuć targających mną w środku. Jej rude włosy poplamione były krwią.  Zamknęłam jej oczy i delikatnie puściłam w wodę. Odeszła... na zawsze. Była dla mnie jak siostra, zawsze przy mnie była i mogłam liczyć na jej pomoc.  Ruszyłam schodami na górę . Przy sali od matematyki, w małej wnęce, siedziała grupka ludzi z mojej klasy . Podbiegłam do nich . -Co się dzieje, gdzie jest Macka?- szepnęłam. - Na razie zabija na dole.-odpowiedziała ze skruchą Natalie.  Wszyscy usiedliśmy pod ścianą, woda nie zdążyła zając jeszcze tego piętra. Poczułam mrowienie na ramieniu. Spojrzałam na siebie, na moim ciele zmaterializował się jednoczęściowy  strój kąpielowy ze specjalnym pasem, do którego przypięte były cztery noże oraz dwa pistolety. Nikt nie rozumiał po co nam broń. Jednak podejrzewałam, iż po to aby bronić się przed Macką. Zauważyłam, że z moją klasą siedzi Carter, jego ciemne oczy wprawiły mnie w osłupienie , a nagi tors uruchomił wyobraźnię. Woda spływająca z jego brązowych włosów  wyglądała bardzo ,ale to bardzo rozkosznie. Najchętniej przeniosłabym się w jakieś odległe miejsce, gdzie mogłabym być z nim sam na sam. Zauważyłam że do paska była dołączona również specjalna,nowoczesna maska tlenowa.  Przyszłe godziny były dla nas wszystkich tajemnicą, niewiadomą. Nikt z nas nie był pewiem, czy jutro nadal będzie żywy...

1 komentarz:

  1. Zakończenie.... brak mi słów. Czekam na następny rozdział
    life-is-enough.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń