Rozdział 4
Usłyszałam szmer obok mnie. Wstałam gwałtownie. Zobaczyłam ciemną postać wyskakującą przez moje okno. Podbiegłam do niego i wyjrzałam . Człowiek zniknął jakby rozpłynął się w powietrzu.
Przerażona usiadłam z powrotem na łóżku łapiąc się za głowę. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje, jestem oficjalnie prześladowana. Spojrzałam na okno. Podeszłam do niego i zamknęłam zasuwając wszystkie zasuwki jakie były. Zasłoniłam żaluzje i firanki. Drzwi zamknęłam na klucz. Popatrzyłam na zegarek, dochodziła dopiero 4.00 nad ranem . Postanowiłam wybrać się na spacer. Szybko nasunęłam na siebie luźny, szary sweter oraz dresy. Na nogi wsunęłam stare, zielone conversy. Ostrożnie otworzyłam drzwi domu, tak aby nikogo nie zbudzić. Gdy znalazłam się po drugiej stronie drzwi, odetchnęłam z ulgą. Ruszyłam ścieżką za naszym domem w stronę lasu. Weszłam w mrok, otaczająca mnie wokoło ciemność przerażała mnie. Jednak czułam że tutaj jestem bezpieczniejsza niż w domu, w tym miejscu przynajmniej nikt nie będzie mnie szukał. Powoli las zaczął budzić się do życia, wschodzące słońce delikatnie prześwitywało przez korony drzew. Przelatujące obok ptaki, wesoło świergotały. Niestety, ścieżka była błotnista, i już po chwili przemokły mi buty. Przysiadłam na pniu, zamknęłam oczy i wsłuchałam się w szum drzew, śpiew ptaków i dźwięk przepływającej wody w potoku. Ni stąd ni zowąd ktoś nałożył mi worek na głowę. -Nie!!- zaczęłam wrzeszczeć próbując wyswobodzić się z żelaznego uścisku porywacza. -Zostaw mnie! Zostaw!- próbowałam się uwolnić ,lecz niestety moje wysiłki spełzły na niczym. Nie było już dla mnie ratunku. Nagle coś ostrego wbiło mi się w ramię. Obraz przed oczami zaczął mi się rozmazywać. Omdlała przestałam się wyrywać i padłam na ziemię...
***
Obudziłam się na podłodze, zimnej i twardej. Powoli otworzyłam oczy. Przede mną stała grupka ludzi..z mojej szkoły. Patrzyli na mnie markotnie. Rudowłosa Kate, jedna z moich najlepszych przyjaciółek, pomogła mi wstać. Wszystko mnie bolało, a najbardziej głowa. Popatrzyłam po twarzach innych, były przybite. Niektóre dziewczyny zanosiły się płaczem. - Kate, co się dzieje, co ja tu robię??- zapytałam zmartwiona. - Zoe.. miałaś rację ta przepowiednia jest prawdą. -Ale.. jak to...- nie dokończyłam, gdyż piętro rozdarł donośny wrzask Kunegundy. Spojrzałam w kierunku końca korytarza. Coś wyłaniało się z mroku...
Bardzo fajne. Szybko i miło się czyta. Zapraszam do siebie!
OdpowiedzUsuńlife-is-enough.blogspot.com