Rozdział 6.
Siedząc we wnęcę pomiędzy Natalie a Liv , udało mi się zasnąć, niestety nie był to głęboki sen. Budziłam się za każdym razem gdy ktoś się poruszył. Obudziła mnie woda. Gwałtownie wstałam. Woda sięgała mi trochę powyżej pasa , gdy wstałam. -Wstawajcie! Potopicie się ! Szybko!- krzyknęłąm i potrząsnęłam Liv. Ta obudziła się i krztusząc się wodą , powoli wstała. Spojrzała rozkojarzona po wnęce. Rzuciła się by obudzić swoją siostrę bliźniaczkę, Bethany. Ja w tym czasie starałam się obudzić resztę. Gavin, chłopak Natalie, nie budził się. Przyłożyłam ucho do jego klatki piersiowej, nie słychać było bicia serca. Nie oddychał, nie żył. Natalie popchnęła mnie i sama usiadła przy Gavin'ie.- Gavin! Gavin! Obudź się! Potrzebuję cię, proszę nie rób mi tego. - zaczęła krzyczeć do niego i nim potrząsać. Jej oddech stał się płytki i spazmatyczny. Zalała się łzami. Położyłam jej rękę na ramieniu, pomogłam wstać i przytuliłam. - Nie martw się, teraz jest na lepszym świecie. Znam twój ból. - starałam się pocieszyć moją przyjaciółkę. Ta podeszła do ciała Gavina, pocałowała w czoło i puściła w wodę. Spojrzałam w stronę Liv, której również łzy ściekały po policzku. - Beth... ona nie żyje! - powiedziała Liv, nie mogła pogodzić się ze śmiercią siostry. Reszta z nas przeżyła. Nagle drzwi od sali matematycznej otworzyły się z hukiem. Wyjrzała z nich nasza wychowawczyni, pani Blackbounce. -Szybko, możecie się schować, to jest specjalny schron do którego Macka nie może się dostać! - krzyknęła w naszą stronę . Popędziliśmy do nich i szybko weszliśmy do sali. - Czekajcie, gdzie są Carly ,Sydney i Gwen?? Nie mogę ich zostawić, muszę iść je ratować. - oświadczyłam i odważnie stanęłam przed drzwiami. Nałożyłam specjalną maskę, gogle i otworzyłam drzwi. Piętro zaczynało wypełniać się wodą, teoretycznie było już w niej całe. Woda oznaczała nadejście Macki. Macka wystrzeliła i zaczęła przeszukiwać piętro. Nie miałam innej szansy. Wybiegłam, stanęłam i odbiłam się od zaskoczonej Macki . Gruzy schodów tworzyły idealne przejście na niższe piętro, dzięki czemu wylądowałam na nim. Z sufitu lała się woda w formie lekkiego deszczyku. Popatrzyłam na salę od fizyki, lecz zamiast niej ujrzałam zionącą,czarną dziurę, od której rozciągało się błoto i zapach zgnilizny. Przy otworze w ścianie, przycumowana była drobna, drewniana łódeczka z jednym wiosłem. Wsiadłam do niej i postanowiłam sprawdzić co kryje za sobą mroczny korytarz. Może właśnie tam kryją się dziewczyny? Może właśnie tam je znajdę. Mam taką nadzieję, inaczej możliwe że zginę i pamięć po mnie zniknie tak samo jak się pojawiła...
Hej dzięki za wszystko, za tyle wyświetleń... Chciałam podziękować mojej przyjaciółce "Liv" dzięki której powstała postać nosząca jej imię :*
Hej dzięki za wszystko, za tyle wyświetleń... Chciałam podziękować mojej przyjaciółce "Liv" dzięki której powstała postać nosząca jej imię :*
Unnie, nie musiałaś. Ty też jesteś moją przyjaciółką. Wracając do tematu. Rozdział zajebiaszczy.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. :D
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz aż wciąga. ;)
Ciekawa jestem jak potoczą się dalsze losy Liv ;)
Zapraszam do mnie:
http://deszczowooo.blogspot.com
fajny rozdział, szkoda że taki krótki ;D
OdpowiedzUsuńhttp://kawiarnial.blogspot.com/